Czy dobry Bóg może zsyłać zarazę na świat?

24 Marzec 2020 autor: Aleksander Nezamutdinov

Psalm 121

Pieśń stopni. Oczy moje podnoszę ku górom, skąd przyjdzie mi pomoc.
Moja pomoc jest od PANA, który stworzył niebo i ziemię.
Nie pozwoli zachwiać się twojej nodze; twój stróż nie drzemie.
Oto ten, który strzeże Izraela, nie zdrzemnie się ani nie zaśnie.
PAN jest twoim stróżem, PAN jest cieniem twoim po twojej prawicy.
Słońce nie porazi cię za dnia ani księżyc w nocy.
PAN będzie cię strzegł od wszelkiego zła; on będzie strzegł twojej duszy.
PAN będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia, odtąd aż na wieki.

Trzy rzeczy, których można się nauczyć z Psalmu 121 w obliczu panującej epidemii:

1. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Epidemia jest zagrożeniem dla każdego z nas i udawanie, że ona nie dotknie nas, ludzi wierzących, jest absurdalne. Nie uciekajmy od problemu. 
2. Pamiętajmy, że Bóg, jako kochający Ojciec jest Twórcą wszystkiego, także tych przeszkód na drodze, a więc nikt sobie lepiej z nimi, niż On, nie poradzi. To on zsyła także sposób na pokonanie tych przeszkód.
3. Nie bójcie się! Najczęściej spotykany nakaz w Biblii. Ponieważ Bóg wie jak bardzo zapominalscy jesteśmy i jak łatwo się lękamy

Nazwijmy rzeczy po imieniu. Nie uciekajmy od problemu. Psalm 121, który jest tzw. psalmem stopni (Songs of Ascents). Były one śpiewane przez Izraelitów idących stromymi drogami do Jerozolimy, położonej wysoko w Górach Judzkich trzy razy w roku do Świątyni Jerozolimskiej z okazji dorocznych świąt. Miały one przygotować Izraelitów na osobiste spotkanie z Bogiem w Świątyni. Całe to wydarzenie było wyrazem tęsknoty i pragnienia zbliżenia się do Jahwe.

Podróż przez góry zawsze wiązała się z pewnym niebezpieczeństwem. Patrząc przed siebie Psalmista widzi zagrożenie, widzi niebezpieczeństwo w postaci góry i uświadamia sobie, że nici z bezpiecznej przeprawy, a teraz przed nim pozostaje sama niepewność. 

To czego uczy nas ten Psalm to nazywanie niebezpieczeństwa po imieniu. Powinniśmy uznawać istniejące zagrożenie. Nie możemy udawać, że góra nie stoi przed nami lub że wirus nas nie zaatakuje. Niektórzy poszli o krok dalej i twierdzą, że nie ma żadnego wirusa i twierdzą, że chrześcijanin nigdy na nic nie ma prawa zachorować. 

Droga przed Psalmistą jest długa i nieznana. Ale nie ukrywa on, że się boi i że potrzebuje pomocy. Być może dzisiaj zadajemy sobie podobne pytania: jak ja przeżyję ten niepewny okres? Jak zarobię na własne utrzymanie? Jak dostanę się na szczyt tej góry, która stanęła przede mną? Wiem, że mam zachować odległość od ludzi, ale co jeśli sprawi to, że będę czuł się odizolowany i samotny?
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie wiemy jak długo to potrwa. 

Psalm 121 mówi bezpośrednio o tym, że ciężar trzeba nazywać ciężarem, problem - problemem. Kiedy Psalmista zauważa problem, przypomina sobie w tej samej sekundzie o tym gdzie można szukać rozwiązania:

w. 2: moja pomoc jest od Pana, który stworzył niebo i ziemię. Dlaczego jakaś jedna góra miałaby stanowić dla mnie problem, jeśli moja pomoc nadejdzie od Tego, Który stworzył tą górę i stworzył rzeczy większe i potężniejsze, niż ta góra?

W wersetach 3 i 4 czytamy o tym, że Bóg ciągle pomaga Swoim ludziom. Nie ucina sobie drzemek, nie zapomina o niczym, nie popełnia błędów. Natomiast pilnie obserwuje i czuwa nad wszystkim co się dzieje z nami, z naszym miastem, z naszym krajem, z naszą parafią. On czuwa nad tymi dniami lub tygodniami kwarantanny, które są przed nami. Pamiętaj o tym kiedy nie będziesz mógł zasnąć lub kiedy obudzisz się z trwogą w środku nocy. Pamiętaj, że Bóg jest naszym Stróżem (w. 5). 

Nie ma takiej dziedziny twojego życia, która nie znajdowałaby się pod kontrolą i opieką Bożą. Ale co jeśli boisz się o własne bezpieczeństwo finansowe? Jeśli martwisz się o swoją rodzinę, o swoje relacje z przyjaciółmi. Co jeśli doświadczasz samotności lub nie będziesz wiedział jak utrzymać normalną tygodniową rutynę? Co jeśli właśnie posypały się twoje zaplanowane wyjazdy, być może nawet umowy z potencjalnymi kontrahentami? Być może wcale nie masz takiego wrażenia, że Bóg czuwa nad wszystkim i że wszystko jest pod kontrolą..?

Jeśli tak rzeczywiście jest, to to czego potrzebujesz, to życie wiarą w oparciu o Słowo Boże.  

Jest tyle przypadków w Piśmie Świętym, które przypominają nam o tym, że ponieważ Bóg jest suwerennym Bogiem, może wprowadzać takie zmiany w nasze życie jakie tylko będzie chciał. Często to są nieprzyjemne rzeczy, czasem nawet mogą wydawać się okrutne. Ale jeśli Bóg nie może robić z tym światem czego Mu się zechce, to nie jest Bogiem. A jeśli Bóg jest Bogiem, Projektantem i Autorem tego świata, jeśli był wystarczająco inteligetny by go stworzyć, to na pewno wie co robi wprowadzając te zmiany. 

W przeciągu ostatnich 100-150 lat pojawiły się nurty w Chrześcijaństwie, które sprowadziły Osobę Boga do dobrej wróżki, która rozdaje wszystkim wyłącznie dobre rzeczy i pozytywne uczucia. Mówi się: “Bóg jest tylko dobrocią. Bóg jest tylko miłością”. W ten sposób Kościół próbował “sprzedać” ideę Boga niezainteresowanemu społeczeństwu. W wyniku tych działań, sam Kościół uwierzył, że Bóg jest tylko dobry, że Bóg jest wyłącznie miłością, a miłość stała się “bogiem”. To dlatego teraz często nawet chrześcijanie twierdzą: “Ten wirus nie może pochodzić od Boga! Przecież Bóg jest dobry, a dobry Bóg nie zsyła na swoich ludzi zarazy”. 

Jest to pierwszą oznaką nieznajomości Pisma Świętego. Tacy ludzie czytając Biblię, patrzą na Słowo Boże przez pryzmat własnych doktryn i wyobraźni.  

2 Kronik 7:13-14 

Jeśli zamknę niebo, żeby nie było deszczu, jeśli rozkażę szarańczy, aby pożarła ziemię, jeśli też ześlę zarazę na swój lud; I jeśli mój lud, który jest nazywany moim imieniem, ukorzy się, będzie modlić się i szukać mojego oblicza, i odwróci się od swoich złych dróg, wtedy wysłucham go z nieba, przebaczę mu grzech i uzdrowię jego ziemię.

Tak! Bóg może zesłać zarazę na swój lud. Jest Bogiem i ma prawo do wszystkiego. 

Rozważając tak trudne tematy, pomocny może być dla nas tekst z Katechizmu Heidelberskiego, którego 27 pytanie brzmi:

Pytanie 27: Co rozumiesz pod pojęciem "Opatrzność Boża"?
Odp.:
Wszechmocną i wszechobecną potęgę Boga, dzięki której zachowuje On niebo, ziemię i wszelkie stworzenie, prowadząc je jak gdyby za rękę. Ani zioła i rośliny, ani deszcz i susza, ani urodzaj i nieurodzaj, ani pokarm i napój, ani zdrowie i choroba, ani bogactwo i ubóstwo, ani żadna inna rzecz nie jest dziełem przypadku, lecz pochodzi z Jego ojcowskiej dłoni.

Pamiętajmy o tym, że Bóg jest stwórcą nieba i ziemi. Nie okłamujmy się. Bóg nie jest tylko do zarządzania rzeczami pozytywnymi. 

W szkole miałem straszne kłopoty z matematyką, nie umiałem i nie rozumiałem jej. Często stałem przed tablicą jak głupek i nie wiedziałem jak rozwiązać to lub inne zadanie. Ale to, że nie znałem poprawnej odpowiedzi, nie oznaczało wcale, że tej odpowiedzi nie ma. Podobnie jest z problemem cierpienia. Jeśli ja w swojej głowie nie potrafię odnaleźć rozwiązania równania kwadratowego, to nie znaczy, że ono nie istnieje. Jeśli ja w swojej głowie nie potrafię odnaleźć przyczyn do istnienia cierpienia, to jeszcze nie znaczy, że te przyczyny nie istnieją. 

Ortodoksyjni chrześcijanie od wielu wieków powtarzając Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie twierdzą, że: “wierzą w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych….” Każdy niewidzialny dla nas wirus także został stworzony przez Boga, do celów, które Bóg uważa za potrzebne w tym czasie. 

Dzisiejszy Psalm świetnie nam przypomina o tym, że Bóg wciąż strzeże Swoje stworzenie. Nawet wtedy kiedy musimy doświadczyć trochę cierpienia. 

A dzisiejsza lekcja z katechizmu, przypomina nam o Jego opatrzności i o tym że nawet jeśli Bóg zsyła zarazę lub chorobę, to wciąż przyjmujemy to jako z jego OJCOWSKIEJ dłoni. Ponieważ Ojciec wie lepiej czego potrzebują Jego dzieci. Jeśli ziemski ojciec może się mylić, to Bóg Ojciec takich błędów nie popełni! Niech kolejne pytanie z Katechizmu Heidelberskiego będzie dla nas pocieszeniem. Wiemy już czym jest opatrzność Boża, ale co teraz z tą wiedzą zrobimy?

Pytanie 28: Czemu służy wiedza o stworzeniu i o Opatrzności?
Odp.:
Temu, abyśmy zachowując cierpliwość wśród niepowodzeń i wdzięczność w sytuacjach pomyślnych - zawsze ufali, że we wszystkim, co nas spotyka, Bóg pozostaje wiernym i dobrym Ojcem, że żadne stworzenie nie zdoła odłączyć nas od Jego miłości, bo On trzyma wszystko w swoim ręku i bez Jego woli nie jest ono w stanie działać ani nawet się poruszyć.

Psalm 23, lubiany przez wszystkich chrześcijan, podobnie dodaje nam otuchy w tych ciężkich czasach przypominając nam o tym, że nawet gdybym szedł śmiertelną doliną, nie będę się bał, zła się nie ulęknę - ze względu na mojego Pasterza i Stróża.

Te trudne czasy wyglądają nieciekawie z perspektywy, w której się znajdujemy. Ale za jakiś czas, patrząc wstecz, będziemy rozumieli działanie Boga o wiele lepiej. 

Pamiętacie historię o tym gdy Bóg kazał Abrahamowi złożyć Izaaka w ofierze? Kiedy czytamy o tym, to możemy pomyśleć: ale to jest niesprawiedliwe (i Abraham i Izaak pewnie myśleli wtedy dokładnie to samo)! Z perspektywy czasu miało to sens, ponieważ odkrywamy, że Bóg nie działał spontanicznie, ale miał przygotowany scenariusz i zainterweniował.

Pamiętacie historię o Józefie, którego bracia sprzedali do Egiptu? To nie miało wtedy żadnego sensu. Ale z perspektywy czasu, kiedy nastał głód, a Egipt był dobrze zaopatrzony w jedzenie, nagle ta sprzedaż Józefa do Egiptu nabrała sensu.  

Zamordowanie Mesjasza na krzyżu w ten mroczny dzień, wydawałoby się, nie miało żadnego sensu. Ale z perspektywy czasu, ma ono ogromny sens i znaczenie. 

 

Z dzisiejszego rozważania powinniśmy zapamiętać trzy rzeczy. 

Nie powinniśmy udawać, że zagrożenia nie ma. Powinniśmy stawiać jemu czoła. Możemy to robić choćby przez to, że słuchamy naszych rządzących, nie ignorujemy ich zaleceń.

Pamiętajmy, że wszystko co dzieje się w tym świecie przyjmujemy jak z Ojcowskiej ręki, tak samo dobre jak i złe lub trudne dla nas rzeczy.

Wiedząc, że wszystko co się dzieje jest pod kontrolą Stwórcy nie mamy czego się bać. Dlatego z odwagą, możemy nie tylko troszczyć się o własną rodzinę ale i pomagać potrzebującym.

Nawet w czasach, kiedy Bóg zdaje się być nieobecny, pamiętajmy o tym, że sam Jezus doświadczył palącego bólu tej nieobecności Ojca, kiedy zawołał: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? 

Tak, Bóg jest królem, ale królem, który zstąpił na ziemię i wstąpił nie na tron, ale na krzyż. Tak, Bóg jest pełen chwały, ale nie ma większej chwały ponad to, że odłożył na bok Swoją chwałę i moc, aby stać się słabym i śmiertelnym. 

 

Filipian 2:6-8
Chrystus, będąc w postaci Boga, nie uważał bycia równym Bogu za grabież; Lecz ogołocił samego siebie, przyjmując postać sługi i stając się podobny do ludzi; A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

author image
Aleksander Nezamutdinov - wikariusz wspólnoty Chrystusa Zbawiciela w Krakowie. Student Seminarium Ewangelicko-Reformowanego w Kijowie. Interesuje się historią Kościoła, Protestantyzmu, Austro-Węgier, Galicji oraz Krakowa. Zafascynowany slawistyką, lubi czytać i słuchać jazzu i bossa novy.