Mariusz Szczygieł. Projekt: prawda. Reakcja. Cz. I

05 Czerwiec 2018 autor: Aleksander Nezamutdinov

Mariusz Szczygieł jest jednym z moich ulubionych polskich pisarzy. Oboje darzymy miłością naszego południowego sąsiada. Oboje jesteśmy ludźmi wierzącymi. Z tą różnicą, że ja wierzę w Prawdę Nadrzędną, a pan Szczygieł udaje, że jej nie ma i próbuje wynaleźć jej zamienniki. O tym właśnie jest ten wpis... :) 

Książka Mariusza Szczygła Projekt: prawda składa się z trzech części: powieści Stanisława Stanucha z 1959 roku, zbioru historyjek zwanych przez autora „cudzymi prawdami” oraz jego osobistych, autobiograficznych miniatur.

W swojej książce autor wychodzi z typowego dla naszych czasów założenia, iż prawda uniwersalna nie istnieje. Co człowiek – to inna prawda, której zawsze towarzyszy efektowny dialog lub zaskakującą opowieść. Sposób mówienia pana Szczygła o prawdzie świetnie odpowiada postmodernistycznym przesłankom typu:

‒      nie istnieje prawda nadrzędna,

‒      nie ma istot transcendentnych,

‒      ludzki rozum nie jest w stanie doprowadzić nas do (obiektywnej) prawdy; pozostaje nam tylko prawda osobista,

‒      subiektywność myśli – do wszystkiego podchodzimy z uprzedzeniem, zakorzenionym w nas przez naszą kulturę, społeczeństwo, wychowanie, i z tego powodu nigdy nie dojdziemy do absolutnej prawdy,

‒      własne „ja” jest najwyższym autorytetem,

‒      tylko sobie można ufać i tylko w siebie wierzyć,

‒      „ja” staje się także ekspertem w dziedzinie duchowych lub religijnych przeżyć (liczy się tylko to, co sprawia, że czuję się dobrze lub duchowo),

‒      dekonstrukcja sakralności,

‒      relatywizm moralny (skoro nie ma autorytetu, nie ma prawdy nadrzędnej, nie ma poleceń transcendentnych, nie może być też standardów moralnych),

‒      ludzkość nie ma podstaw do optymizmu, jeśli chodzi o przyszłość człowieczeństwa.

Szczygieł podkreślił także, że Projekt: prawda nie jest dziełem filozoficznym, aczkolwiek jednocześnie autor twierdzi, że ludzkość żyje bez sensu i on tego sensu nie widzi. A skoro nie widzi generalnego sensu, szuka tych małych „sensików”[1].

„Myślę, że [książka Projekt: prawda] może być też pomocna niewierzącym. W czasach, kiedy tak dużo ludzi odchodzi od Kościoła jak u nas, potrzebne są książki, które szukają wartości poza nim. Choć oczywiście wiele wartości, jakie wyznają ateiści, to wartości chrześcijańskie. Ale nie musimy o nich rozmawiać tylko w cieniu krzyża”[2] – podkreślił autor. Pytanie, skąd wezmą się „uniwersalne wartości”, skoro nie ma uniwersalnej prawdy.

Co jest prawdziwą motywacją autora do „odnalezienia Prawdy”? Zwykle kiedy ludzie piszą książki na podobny temat, kieruje nimi szczera chęć dowiedzenia się, czym jest Prawda. Jak zastrzegł Szczygieł, sama prawda to dla niego za mało. Jako reporter „musi mieć ‘story’”, ponieważ „myśl, zwłaszcza dotycząca wartości, musi być poprzedzona historią tego, jak człowiek do tej myśli doszedł”[3].

„Deklaracje są dobre na transparenty. W reportażach, nawet tak miniaturowych, jak te w książce Projekt: prawda, musi coś się dziać. Wybrałem więc najciekawsze opowieści, a nie najciekawsze deklaracje”[4] – dodaje Szczygieł.

 

Człowiek zdeprawowany

Spora część książki Mariusza Szczygła rzeczywiście zgadza się z powszechną chrześcijańską definicją świata i człowieka. Odpowiedzi, które proponują człowiekowi chrześcijaństwo i postmodernistyczne podejście do życia Szczygła, są z koleizasadniczo różne.

W środkowej części książki, gdzie Szczygieł wkleił wycinek z książki Stanucha, znajduje się opowieść wojenna o grupie mężczyzn, którzy otoczywszy szesnastoletniego chłopca ubranego w niemiecki mundur, twierdzącego, że jest Ślązakiem, kazali mu udowadniać swoją polskość. Chłopak „śpiewał hymn, odmawiał wszystkie modlitwy, jakie pamiętali otaczający go ludzie, injeszcze coś tam śpiewał, a im bardziej jego polskość stawała się oczywista, tym bardziej zacieśniał się wokół niego krąg mężczyzn. Wreszcie kazano mu się położyć, co uczynił, nie zaprzestając błagań i zapewnień. Z tyłu dźwigano tymczasem wśród posapywań olbrzymi kamień młyński” (Portret III).

A co jeśli uczynek tej grupy mężczyzn jest ich „prawdą”?

Świat został stworzony jako świat idealny, w którym nie było miejsca dla takich okrucieństw. Podobne rzeczy mogą się dziać dzisiaj ze względu na deprawację ludzi. Sam Szczygieł świetnie to rozumie, opisując następującą historię w rozdziale Prawda nadkobiety:

„A Nadkobieta była szczęśliwa, że może wreszcie o nich obu opowiedzieć. Kto czytał Beksińscy. Portret podwójny Magdy G., na pewno pamięta ten szczegół: Zdzisław znosi z pawlacza karton ze starymi zdjęciami. „Po raz pierwszy ojciec i syn przestali trzymać dystans. Siedzieli i oglądali fotografie. Wzięłam zdjęcie Tomka i mówię:

– Jaki śliczny chłopczyk.

Zdzisław na to:

– Hitler też kiedyś był mały”.

Jest to świetny przykład tego, że świat i człowiek zostali stworzeni dobrymi, ale ponieważ upadek ludzi i grzech, który wszedł do tego świata, znieprawili człowieka, dzisiaj możemy „cieszyć się” podobnymi historyjkami.

Autor naprawdę bardzo dobrze rozumie praprzyczynę wszystkich naszych bied. Kolejny cytat też świetnie to odzwierciedla:

„Jedni mówią: świat do mnie nie pasuje. Drudzy: ja nie pasuję do świata. To ważna klasyfikacja, ponieważ stawiamy się albo w centrum, albo na obrzeżach. Ilustruje nasze ego. A jak podpowiada w swojej kontrowersyjnej, lecz inspirującej książce Księga ego. Wolność od iluzji myślowy uwodziciel Osho – silnie rozbudowane ego to rodzaj choroby. Zrozumiałem, że świat upada właśnie z powodu nadymających się ego” (Dzielę ludzkość).

To rzeczywiście serce człowieka i jego własne „ja” są źródłem zła, a nie jakiś czynnik zewnętrzny. Nie może nie cieszyć to, że Szczygieł wystawia właściwą diagnozę ludzkości, a poprawna diagnoza jest – jak wiadomo – kluczem do wyzdrowienia. O dobrych metodach leczenia według Mariusz Szczygła w książce Projekt: Prawda niestety nie przeczytamy. Można jedynie dowiedzieć się o próbach poszukiwań rozwiązania, podejmowanych przez mężczyznę z książki Harukiego Murakamiego, „który z niewiadomych przyczyn przestaje być aktywny. Schodzi na dno wyschniętej studni, bo chce się tam czegoś dowiedzieć o sobie” (Dawkowanie światła). Szkoda, że aby dowiedzieć się czegoś o sobie, trzeba schodzić na dno studni. Szkoda, że nie można tego zrobić w miejskim mieszkaniu, które nie posiada studni, lub w kościele. Szkoda, że często trzeba jechać do Nepalu, by dowiedzieć się czegoś o sobie, i szkoda, że nie można tego zrobić, dajmy na to, w Stalowej Woli.

 

Człowiek poszukujący

Naturalne dążenie człowieka do Stwórcy też pojawia się w książce Projekt: Prawda. Przytaczając cytat z fragmentu autorstwa Stanacha, dowiadujemy się, że: „Kiedyś Anna mówiła mi, że chciałaby, aby istniał Bóg, aby mogła wierzyć. Cóż z tego, odpowiedziałem jej wtedy, skoro życie i tak byłoby nadal małym płaskim życiem z planami na wyciągnięcie ręki i ambicyjkami sięgającymi do ramion. Wierzę, a więc jestem bierny wobec biegu wypadków…” (Portret III). Na przykładzie tego fragmentu widać, jak ludzie postrzegają chrześcijaństwo lub religię – wierzyć to znaczy nie mieć na nic wpływu. Wierzyć – oznacza poddać się biegowi wydarzeń, przyjmować je takimi, jakimi są, i nie sprzeciwiać się.

Ciekawe, że dzisiejsza kultura pozostawia nam wybór wyłącznie między dwoma wariantami: albo w końcu mamy tę wolną wolę, albo wszystko zostało juz przewidziane. Albo będziesz aktywny w swojej wolnej woli, albo będziesz bierny, bo siła wyższa już wszystko ustaliła za ciebie. Albo mamy wolną wolę i jesteśmy odpowiedzialni za swoje wybory, co pozostawia przed nami otwartą, nieprzewidzianą przyszłość, albo Coś już przewidziało naszą przyszłość i ustaliło ją, w wyniku czego nasze wybory już nie mają znaczenia. A więc mamy tylko dwie opcje do wyboru. W Biblii jednak te opcje nie są takie jednoznaczne. W Piśmie Świętym zwykle widać, że człowiek ma wolną wolę i jest odpowiedzialny za swoje uczynki i decyzje, które podejmuje, i może nawet nikt tego człowieka do ich podejmowania nie zmusza, ale każda rzecz, która się dzieje, jest wynikiem jego wyborów i decyzji, a wydarzenia następują zgodnie z planem Bożym. Bóg nie tylko przewiduje, co człowiek wybierze, ale ten wybór zawsze będzie wpasowany w Jego wielki plan i w bieg historii, który wyznaczył Bóg.

„Rzeczą człowieka są rozważania serca, lecz od Pana pochodzi odpowiedź języka… Serce człowieka obmyśla jego drogę, lecz Pan kieruje jego krokami” (Przyp. 16:1, 9). Ten plan rzeczywiście należy do ciebie, ale to, co wybierzesz, będzie częścią Bożego planu.

Ponadto, na stronach książki definicją potrzeby w religii jest zwykła tchórzliwość lub potrzeba wsparcia moralnego:

„Tak jak wielu ludzi musi mieć Boga, bo nie są w stanie ustać na własnych nogach, tak życie musi mieć tę literaturę?” (Prawda momentu). Twierdzenie to jest prawdą jedynie w połowie, ponieważ prawdziwie zakłada, iż człowiek nie jest w stanie ustać na własnych nogach o własnych siłach. Naucza tego także religia pozbawiona przesłania Ewangelii, w przeciwieństwie od prawdziwego chrześcijaństwa, które mówi: tak, rzeczywiście, nie jesteś w stanie samodzielnie rozwiązać swojego problemu, nie ustaniesz na własnych nogach, ponieważ potrzebujesz pomocy Kogoś, kto ustał. To dzięki Niemu i przez Niego ty teraz też będziesz mógł stać. Sucha religia niestety będzie tylko tworzyć „drabinki”, po których będziesz mógł się wdrapywać coraz wyżej dzięki własnym uczynkom, a ona w zamian będzie udzielać ci punktów, które cię przybliżą do życia wiecznego. Człowiek, który chce widzieć postęp w swoim życiu, który chce być motywowany do dalszego biegu do prawdy, „musi mieć Boga” i naturalnie będzie szukał pomocy w „ustaniu na własnych nogach” właśnie w religii. Wszakże przesłaniem Ewangelii jest zapewnienie, że na tych nogach ustaniesz; przesłaniem religii z kolei pozostaje system bonusów, który działa na zasadzie programu lojalnościowego i nie jest w stanie dać ci żadnych gwarancji. Ponieważ większiść naszego społeczeństwa wyznaje katolicyzm, który w przeciwieństwie do protestantyzmu i Ewangelii jest mocno zakorzeniony w systemie uczynków i nagród, nie łatwo jest ludziom zrozumieć, że chrześcijaństwo może być czymś znacznie większym niż tylko systemem karalności, co widać w kolejnym cytacie z Projektu: Prawda.

Przejdź do części drugiej


[1] http://culture.pl/pl/dzielo/mariusz-szczygiel-projekt-prawda

[2] https://wp.tv/i,dziejesienazywo-mariusz-szczygiel-i-jego-ksiazka-projekt-prawda,mid,1913380,cid,2292651,klip.html?ticaid=619583.

[3] http://culture.pl/pl/dzielo/mariusz-szczygiel-projekt-prawda.

[4] Tamże.

author image
Aleksander Nezamutdinov - wikariusz wspólnoty Chrystusa Zbawiciela w Krakowie. Student Seminarium Ewangelicko-Reformowanego w Kijowie. Interesuje się historią Kościoła, Protestantyzmu, Austro-Węgier, Galicji oraz Krakowa. Zafascynowany slawistyką, lubi czytać i słuchać jazzu.