O Bogu, który napsocił i pozostaje obojętny 

15 Maj 2018 autor: Aleksander Nezamutdinov

Przygotowując się do dwóch kazań na temat Wniebowstąpienia, które niedawno obchodziliśmy, doszedłem do niektórych prawd związanych z fizycznym odejściem Chrystusa z naszego świata i wstąpieniem Zbawiciela na tron w Niebie. Fragment, który opisuje to wydarzenie, znajduje się na początku Dziejów Apostolskich. Księga Dziejów Apostolskich, umieszczona pomiędzy Ewangeliami i Listami Apostolskimi, przypomina nam o tym, że chrześcijaństwo nie jest jedynie programem moralnym lub politycznym, ponieważ w tej księdze spisane zostały wszystkie wielkie czyny Chrystusa w życiu pierwszego Kościoła. 

Dzieje Apostolskie pokazują nam, że chrześcijaństwo nie jest jedynie ideologią, jak konfucjanizm, buddyzm czy humanizm, tylko czymś więcej, ponieważ przywódca „ideologii chrześcijańskiej” – w odróżnieniu od Buddy, Mahometa, Konfucjusza – wciąż żyje, króluje, działa. Jest to bardzo ważne, ponieważ współczesny pogląd, że Jezus z Nazaretu był tylko człowiekiem i godnym uznania nauczycielem etyki i polityki, sprawia, że ludzie wierzą, iż był podobny do innych nauczycieli: Platona, Sokratesa i pozostałych. Żył na ziemi i umarł. Ludzie mówią: ,,Najważniejsze, że mamy Jego nauki. Jedyne, co nam pozostaje, to je zastosować”. Ale chrześcijaństwo uczy, że Jezus nadal działa. 

Święty Augustyn, analizując Dzieje Apostolskie, pomaga nam dostrzec, jak Jezus troszczy się o Kościół, już przebywając w niebie. Przybliża on spotkanie Szawła z Jezusem w drodze do Damaszku, kiedy Jezus zadał pytanie: „Dlaczego prześladujesz mnie? Dlaczego mój Kościół ma cierpieć z powodu twoich prześladowań?”. Jest to znakiem tego, że Chrystus, będąc w niebie, jest przejęty bólem i problemami swoich ludzi.

Chrystus nie wstąpił do nieba po to, by oddalić się od nas! 

W dzisiejszych czasach często słyszy się o tym, że Bóg pozostaje obojętny wobec stworzonego przez siebie świata. Leszek Bugajski w swojej książce Kupa kultury pisze o tym tak:

„Można jednak odnieść wrażenie, że kiedy Bóg sobie uświadomił, że stworzył kiepski świat, ukrył się na zawsze, jak dzieciak, który napsocił i nie reaguje na wszystkie apele kierowane do niego, by jednak coś naprawić i polepszyć los tych, których lekkomyślnie powołał do życia. Mógłby nie dopuszczać do wojen, bo przecież ojciec rozdziela tłukących się smarkaczy. Mógłby na przykład dokładnie dopasować wszystkie płyty tektoniczne, by się nie przesuwały i nie wywoływały tsunami. W końcu nie sprawiłoby mu to żadnego kłopotu, bo jest wszechmocny. Czy jest zawstydzony tym, co i jak zrobił, czy tylko obojętny – nigdy się nie dowiemy”. 

W odpowiedzi na taką wypowiedź chciałbym przybliżyć cytat z książki Bóg. Czy są powody by wierzyć? Wielebnego Tima Kellera, założyciela największego Kościoła chrześcijańskiego na Manhattanie: 

„Tylko dlatego, że ktoś nie potrafi dostrzec lub wyobrazić sobie dobrego powodu, dla którego Bóg miałby dopuścić jakieś zdarzenie, nie znaczy, że takiego powodu nie ma. Jeśli Bóg istnieje i jeśli on był na tyle inteligentny, żeby zaprojektować cały Wszechświat i człowieka, to czyż nie ma On prawa do własnych planów i decyzji, kiedy te ludzkie problemy rozwiązywać? […] Jeśli istnieje Bóg, który jest tak wielki i transcendentny, że obwiniamy Go za niechęć do ukrócenia zła, to jest On jednocześnie Bogiem wystarczająco wielkim i transcendentnym, by mieć dobre powody do dopuszczenia doświadczania przez nas zła i cierpienia, choć nie jesteśmy w stanie ich pojąć” (Tim Keller, Bóg. Czy są powody by wierzyć?, rozdział 2). 

Wiecie co Wniebowstąpienie oznacza dla nas w codziennym, realnym życiu? Możemy się odprężyć. Ten, który za nas umarł, który nadal ma na dłoniach ślady po gwoździach na dowód tego, że za nas cierpiał, zasiada po prawicy Ojca i sprawuje nad wszystkim kontrolę. Czy trudno jest się odprężyć? Czy żyjesz w ciągłym napięciu? Czy czujesz, że nie jesteś już dłużej w stanie nad wszystkim zapanować, że nie możesz bez końca żonglować tak wieloma rzeczami? Jeśli tak, to znaczy, że nie wierzysz w Wniebowstąpienie lub nie wiesz, jak wykorzystać je jako zasób w swoim życiu. 

Jeśli nie wiesz, jak to zrobić, pomyśl o sądzie i adwokacie: w sądzie wszystko zależy od naszego adwokata. Jeśli jest wybitnym prawnikiem, jesteśmy bezpieczni. Jeśli jego linia argumentacji okaże się zwycięska, będzie to również naszym zwycięstwem. Jeśli nasz obrońca dobrze zna prawo i cieszy się szacunkiem sądu, to nasza sprawa jest w dobrych rękach. Więc kiedy Biblia mówi, że Jezus stoi przed tronem wszechświata jako nasz rzecznik i obrońca, to wyraża w ten sposób fakt, że wstąpił do nieba, a nie tylko uniósł się w powietrze.

Gdybyśmy żyli w czasach Jezusa, mielibyśmy ogromną pokusę widzieć w nim jedynie człowieka. Ponieważ żyjemy w tych czasach, w jakich żyjemy, mamy pokusę widzieć w nim tylko Boga, który jest oderwany od rzeczywistości, nie interesuje się światem, olał go i nie wie, co znaczą cierpienie, ból, praca, upał, głód, pragnienie, problemy finansowe i tak dalej. Ale dzięki Wniebowstąpieniu, mamy w Jezusie kogoś, kto jako Człowiek nie tylko rozumie nasze ból i problemy, ale także kogoś, kto jako Bóg potrafi ten ból ukoić, a problemy rozwiązać.

Zdjecie: Aidan McRae Thomson "Wniebowstąpienie", Katedra anglikańska York Minster. 

author image
Aleksander Nezamutdinov - wikariusz wspólnoty Chrystusa Zbawiciela w Krakowie. Student Seminarium Ewangelicko-Reformowanego w Kijowie. Interesuje się historią Kościoła, Protestantyzmu, Austro-Węgier, Galicji oraz Krakowa. Zafascynowany slawistyką, lubi czytać i słuchać jazzu.